Miliony Polaków dostało szału. Tak Szydło bawi się za nasze pieniądze

Beata Szydło nie schodzi w ostatnich dniach z czołówek doniesień medialnych. Wszystko przez kolejny wypadek kolumny rządowej, w którym uczestniczyła. Przy okazji stłuczki, w której zawinili kierowcy SOP, wyszły na jaw inne informacje, które są zdecydowanie niewygodne dla byłej premier.

Beata Szydło ostatnimi czasy nie może pochwalić się dobrą passą. Wicepremier nie dość, że po raz drugi znalazła się w centrum kolejnego wypadku rządowych pojazdów, to jeszcze zdecydowała się pogrywać z Polakami.

Przy okazji czwartkowej kolizji dziennikarze postanowili prześwietlić to, jak wygląda praca i wypełnianie obowiązków służbowych przez Beatę Szydło. Okazuje się, że w tych kwestiach wolałaby nie mówić o niektórych rzeczach.

Beata Szydło nie tylko przedłuża sobie weekendy. Podatnicy są oburzeni

Czwartkowym przedpołudniem Beata Szydło zmierzała w swoje rodzinne strony wracając z Częstochowy, gdzie uczestniczyła w zjeździe Solidarności. Niestety po drodze doszło do zdarzenia drogowego, na skutek którego zniszczono dwa pojazdy rządowe.

Wina za kolizję została przypisana kierującemu funkcjonariuszowi SOP, za co został ukarany mandatem. Przy okazji całej sytuacji pojawiło się wiele pytań odnośnie tego, dlaczego Szydło w tak wczesnych godzinach udawała się do domu.

Niedawno wyborców oburzył fakt, że Jarosław Kaczyński otrzymuje regularne wynagrodzenie bardzo rzadko pojawiając się w Sejmie. Okazuję się, że była premier nie chce być gorsza i bardzo szczodrze przydziela sobie wydłużone weekendy. Jak wyliczyli dziennikarze po analizie oficjalnych danych rządowych, Beata Szydło odbyła ok. 130 podróży licząc od stycznia tego roku.

Pieniądze lecą do kieszeni szerokim strumieniem

Większość z nich to wyjazdy w jej rodzinne strony. Połowa miejsc odwiedzonych przez nią znajduje się w Małopolsce, a reszta w województwach ościennych. Wiele osób przyznaje, że tak naprawdę jest ona bardziej zainteresowana prowadzeniem przedwczesnej kampanii do Europarlamentu, niż pełnieniem swoich realnych obowiązków. A należy pamiętać o tym, że każdy taki wypad finansowany jest z kieszeni podatników.

Beata Szydło jako wicepremier zarabia 13 062 zł. Do tego dochodzą przeróżne dodatki, z których może korzystać jako członek rządu. Ale za co tak naprawdę wicepremier dostaje pieniądze? Centrum Informacji Rządu podaje dosyć enigmatyczne informacje.

– Były to m.in. przedsięwzięcia związane z działalnością KSRM, otwarte spotkania z mieszkańcami, spotkania naukowe, uroczystości o charakterze patriotycznym oraz religijnym – tak CIR skomentował jej liczne podróże.

Podatnicy są oburzeni jej zachowaniem. Twierdzą, że jest to jawne wykorzystywanie swojej pozycji i ich pieniędzy.

– Tak niestety wygląda władze. Długie weekendy i wyjazdy za nasze pieniądze – stwierdza internauta.

– Przecież to jest jawne plucie nam w twarz – dodaje kolejny.

Sytuację jednoznacznie podsumowuje również opozycja.

– Służebną wobec mieszkańców funkcję wicepremier zamienia w klasyczną kampanię wyborczą w swoim okręgu. A jak realizuje politykę społeczną? Rozbijając się drogimi limuzynami! Bez szacunku, bez wyczucia – skomentował Krzysztof Brejza z PO.

Share